Mój warsztat krawiecki dorobił się ostatnio dwóch igielników. W zasadzie kwiatki/poduszeczki szyłam bez konkretnego przeznaczenia jednak w miarę wykonywania kolejnych projektów (królików rzecz jasna :)) wiedziałam że muszę zaopatrzyć się w szpileczki. Z chwilą pojawienia się szpilek od razu sięgnęłam po kwiatki i teraz wszystko jest na swoim miejscu i pod kontrolą.
(zdjęcia nocne przez co kolory lekko przekłamane)
Zorganizowania i przede wszystkim uporządkowania domagają się jeszcze tasiemki i wstążeczki, które teraz leżą mniej lub bardziej splątane w przezroczystej szkatułce. Nie mam jednak kompletnie pomysłu na ogarnięcie tego rozgardiaszu więc ich pomieszanie z poplątaniem jeszcze przez jakiś czas będzie razić moje oczy... :)
Proszę jakie to fajne ;) Super. JA się szpilek jeszcze nie dorobilam ;p
OdpowiedzUsuńŚliczne! Chyba też sobie zmajstruję taki cudo, bo szpilki i igły w nieładzie... A pomieszanie z poplątaniem jeżeli chodzi o wstążki i tasiemki- wiem o czym mowa, mam kompletny chaos w przyborniku:)
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł i rewelacyjne wykonanie! :) Ja też muszę się dorobić szpilek, bo póki co zastępują mi je igły ;)
OdpowiedzUsuńZo - u mnie też do tej pory igły robiły za szpilki ale ze względu na ograniczoną ich ilość (3, z czego jedna często była w użyciu) kupiłam kolorowe szpileczki :)
OdpowiedzUsuń