Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sowa. Pokaż wszystkie posty

9 marca 2014

Narzuta w sowy

Dziś prezentuję narzutę na łóżko malucha. 

 
Dwie warstwy bawełny i ocieplinę pomiędzy nimi przepikowałam wzdłuż maszynowo. Narzuta zyskała dzięki temu na sztywności i dobrze układa się na łóżku, jednocześnie pozostając na tyle miękka, że może służyć także jako letnia kołderka.

 

Wierzch wykonałam z bawełny firmy Robert Kaufman od SzyjKolorowo - nie bez powodu podaję źródło, gdyż to już moje kolejne zakupy tkaninowe u tego sprzedawcy i polecam z czystym sumieniem :). Jakość obsługi jest na najwyższym poziomie! Brawo!
Spód z beżowej bawełny w białe kropki, takiej samej jaką użyłam na spód narzuty mojej córy: klik. Wymiary: 110x150cm.


Pierwszy raz wykonałam lamówkę całkiem sama korzystając z tego kursu i więcej nie kupię gotowej lamówki już nigdy - to takie proste a ile frajdy! :) Kilka dni siedziałam na youtubie i oglądałam jak zahipnotyzowana różne kursy Jenny z Missouri Quilt CO. Teraz mam w głowie same patchworki, narzuty pikowanie :).... więc spodziewajcie się :):):)

Magda

22 kwietnia 2012

Ale to już było - króliki i sowa :)

Kolejne króliki i sowa trafiły do nowych właścicieli :)
Z poprzednich tworków nowy dom ma pierwszy królik w kapeluszu (turkusowe rybaczki i kwiecista tunika) - powędrował do małego Szymka oraz króliczka z kwiatuszkiem na uchu (pierwotnie miała bukiet kwiatów ale że mocowany był na agrafkę to został odpięty aby małe dziecięce rączki się nie zraniły) - ma nową przyjaciółkę Marysię :)
Do maleńkiej Krysi i Jej mamy Oli trafiły dwa króliczki oraz sowa:

I bardzo chciałam jeszcze raz podziękować za wszystkie miłe słowa tu na blogu, na forum i
osobiście przekazane - dajecie mi nową energię i natchnienie :*:*:*


8 kwietnia 2012

Króliczkowy zawrót głowy

Zazwyczaj ludzie przed świętami sprzątają, myją okna, pieką ciasta i inne specjały... U mnie przedświąteczny tydzień był również bardzo zajęty ale bynajmniej moim atrybutem w tym czasie nie była morka szmata czy fartuch kuchenny a igła z nitką... :) Już nie pamiętam kiedy tak intensywnie spędzałam okres przedświąteczny... i tam myślę że to chyba nie najlepiej o mnie świadczy, no ale trudno, taka prawda :P
Przedświąteczne zamówienia zbiegły się w czasie z zamówieniami koleżanek z pracy. Do tej pory nie chwaliłam się im że nocami ślęczę nad maszyną, ale gdy któregoś dnia pokazałam fotki moich królików to zaczęło się na dobre. Nie ukrywam że "ochy" i "achy" sprawiły mi niemałą przyjemność i bardzo miło mi było usłyszeć tyle serdecznych słów na temat moich wytworków. Do tego moja mama również zrobiła mi reklamę dzięki której też przypłynęło króliczo-sowie zmówienie :)  Jednak doba ma tylko 24h (jeszcze nie znalazłam sposobu na jej wydłużenie:)) tak więc siedziałam popołudniami, nocami a także w dzień gdy Maja się rozchorowała i zostałam z Nią w domu i szyłam, szyłam, szyła...
W tym czasie powstało 5 całych królików, 1 czeka na doszycie uszu i wyszycie buźki, na ubranie czekają kolejne 3, a chyba następne 3 są już zamówione. No nazbierało się tego troszkę :)
W międzyczasie zawitała jeszcze sowa i moja pierwsza lalka (ale o niej następnym razem).

Oto kłapouchy już dostarczone, tych niewręczonych jeszcze nie pokażę żeby właścicielka Ola zwana przez wtajemniczonych  Forever miała niespodziankę :)

Królik ogrodowy i różowo-dziewczyński:

            

Króliczka elegantka do pary dla królika ogrodowego która otrzyma jeszcze bukiet kwiatów - zimna ta wiosna w tym roku, kwiatki nie zakwitły na czas dlatego nie będzie ich w komplecie :)
 

Różowa sowa


Tak sobie teraz myślę - może powinnam zmienić nazwę bloga z "chata" na "fabryka" albo "wytwórnia" bo ostatnio króliki  szły taśmowo, nawet mój kochany mąż pomagał mi wypychać wypełnieniem :) a wyglądało to tak: 

 
:) 

To od razu WIELKI całus dla mojego mężulka za wyrozumiałość w ostatnich dniach :*:*:* Lov U :*:*:*

24 marca 2012

Fioletowość - epizod II

Dzień dobry w piękny słoneczny wiosenny poranek :)
Czas zaprezentować drugą część fioletowych stworków - i piszę o stworkach bo dziś będzie nie tylko i królikach (nareszcie wpis w bannerze będzie miał sens :))
Jakiś czas temu powstała filcowa sowa - przytulanka dla mojej Majonezki. 
Trochę niedopracowana (część brzuszkowa wysmyknęła spod skrzydełka po włożeniu wypełnienia) ale córci rzecz jasna nie przeszkadzało to zupełnie :)
Sowa została zaprezentowana szerszej publiczności i również się spodobała - jeszcze raz dziękuję za miłe słowa w imieniu sowy :)
Popularność jej okazała się tak duża że pewna Mama zamówiła taką samą dla swojej Córci. Informacja o miodowej kolorystyce pokoju małej Emilki skłoniła mnie jednak to delikatnej zmiany ubarwienia ptaszyska (mam nadzieję że Mama i Emilka się nie obrażą). 
W taki oto sposób powstała siostra prawie-bliźnaiczka:
 
To jednak nie koniec zamówienia dla małej Emilki.
Powstał dla Niej również królik (nie byłabym sobą jakby w poście nie było o królikach :):):)) - bardzo osobista i spersonalizowana wersja:
 


Pozdrawiam ciepło Emilkę i Jej Mamę Martę :)